Ścigacz – potencjalny zabójca.

Istnieją takie motocykle, które nie muszą się nawet poruszać, by sprawiać wrażenie szybkich. Ich kierowcy potocznie nazywani są „dawcami organów” i często budzą wiele kontrowersji na drogach. Mowa tutaj o maszynach klasy Supersport, nazywanych najczęściej „ścigaczami”. Tego typu motory mogą poszczycić się wręcz ekstremalnymi osiągami. Zawdzięczają to przede wszystkim swojej lekkiej konstrukcji, a także wyjątkowemu, aerodynamicznemu kształtowi. Zasiadający za kierownicą takiej maszyny jeździec zwykle znajduje się w niezbyt wygodnej, na wpół leżącej pozycji.

Nie jest to uznawane za wadę motocykli supersport, gdyż ich kierowcy zwykle nastawieni są na bicie rekordów, a nie odbywanie wielogodzinnych podróży. Motory tej klasy przez wielu ludzi uznawane są za drogowych zabójców. Swoją niepochlebną opinię zawdzięczają przede wszystkim młodym kierowcom, którzy zaraz po uzyskaniu prawa jazdy kategorii A, marzą o rozwijaniu niesamowitych prędkości. Kupują więc maszyny, które wydają się dawać im takie możliwości. Nic bardziej mylnego. Wsiadając na ścigacza należy pamiętać, że wymaga on od swojego właściciela niebagatelnych umiejętności i przynajmniej kilkuletniego doświadczenia.