Zapomnij o stereotypie.

Mextra - meble bankietowe

Na dźwięk słowa „motocyklista” wielu z nas wyobraża sobie brodatego mężczyznę, którego skóra jest ledwie widoczna pod wzorem ułożonym z rozległych, pokrywających znaczną część ciała tatuaży. Obrazu dopełnia ciężka, skórzana kurtka, w naszym przekonaniu niejednokrotnie przyozdobiona faszystowskimi symbolami. Ile prawdy możemy odnaleźć w pielęgnowanym od lat micie mrocznego rajdowca? Okazuje się, że niewiele.

Współcześni rockersi, często charakteryzujący się nie tylko lekkim duchem, ale także pustymi kieszeniami, rzadko kiedy mogą pozwolić sobie na posiadanie wypasionych maszyn. Zwykle dosiadają rumaków japońskiego pochodzenia, które tylko powierzchownie przypominają amerykańskie pierwowzory. Ujeżdżane przez nich maszyny nierzadko są w wieku zbliżonym do właścicieli, a nawet starsze.

Kto więc zasiada za kierownicami chromowanych, dwukołowych cudeniek? Zwykle właścicielami prestiżowych maszyn stają się… biznesmeni. Mężczyźni w średnim wieku, którzy po osiągnięciu odpowiedniego statusu materialnego, mają szansę spełnić swoje młodzieńcze marzenia, często decydują się na zakup motoru. Zwykle nie traktują swoich motocykli jako środka transportu, ale raczej jako weekendową rozrywkę.